Mój Wspaniały Mąż mnie zna.
I wie co sprawia mi największą radość.
Co więcej - potrafi połączyć te rzeczy tak, że efekt jest jeszcze bardziej piorunujący. O ile może być.
Na ostatnie Boże Narodzenie przywiózł mi z Włoch książkę kucharską o czekoladzie.
Lepszego połączenia sobie nie wyobrażam.
Nie dość, że książka jest wydana po prostu przepięknie, to napisana w tym pięknym języku.
Uwielbiam ją przeglądać, bo zdjęcia są artystycznie apetyczne i doskonałe.
Przepisy poczytałam i troszkę nie miałam odwagi zmierzyć się z jakimkolwiek, choć nie wydają się Niemożliwe-Do-Wykonania...
Przy opisie wykonania są także zdjęcia Profesjonalnych Rąk Kucharza, który to uciera masło, a to bije pianę.
Spróbowłam w sobotę prostego przepisu na muffiny podwójnie czekoladowe.
Nie przepadam za muffinami. Piekłam je krótko, gdy jakaś taka moda na to zapanowała, ale były dla mnie zawsze zbyt suche i zbite. Są bardzo proste, ale pozostawiają zawsze wieeeele do życzenia. Może nie trafiłam na dobry przepis?
W sobotę moja wizja muffina odmieniła się!
Muffin ai due cioccolati
z książki Il Cioccolato
która nazwiska autorów skrzętnie ukryła
200g mąki samorosnącej
150ml mleka
125g masła
60g kropelek gorzkiej czekolady (ja siekałam zwykłą tabliczkę)
15g gorzkiego kakao
90g cukru
30g cukru trzcinowego
2 jajka
(laska wanilii)
szczypta soli
Masło powinno być miękkie, należy je utrzeć z cukrem - najpierw trzcinowym, potem zwykłym.
Ubić całe jajka z wanilią (ją pominęłam) i dodać do masła. Przesiać mąkę z kakao i solą. Nie mając oczywiście mąki samorosnącej znalazłam w wszechwiedzącym Internecie, że na każde 150g mąki dodać należy pół łyżeczki proszku i pół łyżeczki sody. Tak też zrobiłam. Podziałało.
Do masła z jajami dodawać na zmianę mąkę z kakao i mleko. Wymieszać dokładnie. Dodać kawałki czekolady i wymieszać raz jeszcze. Foremki do muffinów wysmarować masłem/włożyć papilotki, uzupełnić do 2/3 wysokości masą i wstawić do gorącego piekarnika (190*C) na około 20 minut.
Są wilgotne, czekoladowe, słodycz złamana goryczą kakao - coś wspaniałego!
Proste? :)
Moje muffiny nie wyglądają pięknie, ale to przez proszek i sodę, których oczywiście nie przesiałam równo z mąką. Smak rekompensował brak urody :)
a to zielsko od piątku jest naszą własnością...




5 commenti:
Może powinnaś nabyć 'profesjonalną' formę do muffinów ;) Nie ma jak gadżety w kuchni, gadżety użyteczne!
Pierwsze słyszę, żeby muffin był suchy. Moje nigdy nie są... I są sprężyste.
Formę na 18 małych muffinów dostałam i wykorzystałam, ale te z foremek na babeczki bardziej mi się spodobały :)
Jak widać - nie miałam szczęścia do przepisów do tej pory! :D
Ja to też nie za bardzo się przejmuję klasycznym ciastem muffinowym. Ciasto marchewkowe (przykładowo) wlewam do foremek i są takie marchewkowe babeczki. W produkcji muffinów nie przekonuje mnie to, że nie można dokładnie mieszać, tylko zostawić grudki. Nigdy nie zostawiłam, bo jak? Muszę mieszać dokładnie, taki bzik ;))
OJej, gratuluję 'chwastów'! :))) No to pięknie!
A bardzo dziękuję :)
Za jakiś (ale raczej dłuższy) czas będzie trzeba wymyślać moją własną KUCHNIĘ ;D
Posta un commento