Mąż mój jest nieprzeciętnym miłośnikiem jedzenia. Przygotowanego między innymi przeze mnie... Sam (niestety) nieczęsto gotuje.
Mamy bardzo dobry układ, bowiem on dysponuje czasem wolnymi porankami i wtedy proszę go, aby zakupił produkty na obiad, który będę przyrządzać po moim powrocie z pracy (czyli ok. 16.30/17.50).
W zeszłym tygodniu były to zapiekane warzywa. Kupił. I zrobił mi niespodziankę :) Efekt macie powyżej. Tak, tak, Mężczyzna mój wymyśla bardzo ciekawe sposoby okazywania mi swoich uczuć.
Windy naszego bloku oklejone są jeszcze folią tudzież wyłożone płytami pilśniowymi - wprowadzający nie muszą się martwić, że meble/winda zostaną uszkodzone. Płyty stały się miejscem ogłoszeń: rolety, elektryka, szyby, etc. Konkurencja wyczuła interes i zaczęła umieszczać swoje ogłoszenia. Ale już markerem bezpośrednio pisząc na płycie. Niektórzy zamazują sobie po jednej cyfrze, aby nie można było się dodzwonić... Jedne z najpiękniejszych ogłoszeń to "Wszystko" (plus numer telefonu).
W drugiej windzie pojawiły się ogłoszenia takowoż. Ale wypisywane długopisem.
Najpiękniejsze z nich? "Oddam się za kotleta mielonego" (też nr telefonu).
Dlaczego ja o tym piszę? Bo Mąż mój ponad wszystkie makarony, zapiekanki, mięsiwa pieczone uwielbia kotlety mielone. Takie zwykłe... Co jeszcze? Lasagne. Za każdym razem wychodzi mi trochę inna, ale jeszcze nie znalazłam miejsca, w którym mogłabym nabyć dobre mięso mielone/do mielenia. I jeszcze krupnik na wywarze grzybowym.
Kiedy W. zaczyna mówić o którejś z powyższych potraw, cały się rozpromienia, uśmiecha się cudnie i (jak ja to mówię) ściąga uszy. On oczywiście twierdzi, że nie ma odczepianych uszu, ale... wyobrażacie to sobie?! ;D
Ostatnio zasmakował mu baaardzo Apple Pie od Liski ("upiecz na Święta!!!") oraz tarty wytrawne...
Przepraszam, że to wygląda nieapetycznie :| Nie miałam możliwości zrobić lepszego zdjęcia... Tarta wytrawna (przepis Tessy Borawskiej - dzięki L.F.!) z brokułem z fetą i szpinakiem z czosnkiem i orzechami.
Dobrze jest! :)
P.S. Byłoby ogromną niesprawiedliwością, gdybym nie napisała, że W. ubóstawia pierogi mojej Mamy. Ona robi najlepsze pierogi na świecie. I proszę nie dyskutować. To jest już potwierdzone przez naukowców i smakoszy ze wszystkich stron świata. Zawsze, jak robię pierogi, to mam kompleksy ;) Nigdy nie dorównam mistrzostwu mojej M.